O mnie

Zadbaj o siebie i swoją rodzinę

Marta Sawicka

Cześć!

Nazywam się Marta Sawicka i mam 34 lata. Jestem mamą dwójki dzieci (3 i 6 lat).
W wolnych chwilach zgłębiam wiedzę na temat funkcjonowania ludzkiego ciała, wpływu rodzajów jedzenia na nasz organizm, a także ziołolecznictwa. Uwielbiam książki z zakresu rozwoju duchowego, osobistego oraz rozwoju dzieci.

 

Moja przygoda z pracą zaczęła się jeszcze w LO, zaraz po śmierci taty. Mój tata zmarł na raka, gdy byłam w 8 klasie szkoły podstawowej. Zostałyśmy same z mamą. Aby jej pomóc, w wakacje po zakończeniu podstawówki, podjęłam moją pierwszą pracę w biurze jako pomoc administracyjna. Uwielbiałam to 🙂 jeździłam codziennie 1,5h w jedną stronę autobusem z warszawskich Bielan do Piaseczna. Pracowałam tak w wakacje 2 lata z rzędu.

Później regularnie pracowałam równocześnie studiując na dziennych studiach z zakresu finansów. Moja pierwsza etatowa praca była w urzędzie pocztowym, następnie zahaczyłam o dział rekrutacji w korporacji, dział finansowo-księgowy w średnim prywatnym przedsiębiorstwie.

Po studiach podjęłam pracę w małym przedsiębiorstwie, które podczas naszej wspólnej drogi przekształciło się w średnie, a następnie powstały z niego 3 odrębne spółki. Kolejnym punktem na mojej drodze rozwoju zawodowego była własna firma produkcyjna. W między czasie zaszłam w ciążę i urodziłam moją córkę. Następnie zdecydowaliśmy się na wyjazd do Wielkiej Brytanii i tu spełniałam się jako pełnoetatowa mama 🙂 Po jakimś czasie urodziłam syna.

 

Będąc już osobą dorosłą, pewnego dnia przyszedł do mojego domu doradca ubezpieczeniowy i opowiedział o możliwościach zabezpieczenia siebie i swoich najbliższych. Uświadomił mi, że gdyby moi rodzice mieli zabezpieczenie, nasze życie po śmierci taty potoczyłoby się zupełnie inaczej. Mama nie musiałaby codziennie pracować na 2 etaty, ja mogłabym skupić się na moich dziennych studiach i mogłabym wybrać ciekawe praktyki związane z kierunkiem mojego kształcenia, zamiast pracować w urzędzie pocztowym w każdym wolnym dniu (była to szkoła życia). Mogłybyśmy z mamą spędzić więcej czasu wspólnie, co było niezwykle ważne dla dorastającej nastolatki. Tak się nie stało, nie mam na to wpływu, na tamten moment zrobiłyśmy z mamą wszystko, co było najlepsze. 

Jednak mogę opowiedzieć Tobie o moich doświadczeniach i jako niezależny broker ubezpieczeniowy dobrać „uszyty na miarę” sposób zabezpieczenia Ciebie i Twoich najbliższych, abyś gdy cokolwiek się wydarzy, czuł się pewnie nawet w trudnych życiowo sytuacjach, szukał rozwiązań najlepszych jakie są dostępne, dochodził do siebie w spokoju, mógł przystosować swój dom oraz otoczenie do swoich potrzeb.

Polisę kupuje się wiekiem i zdrowiem. Skontaktuj się ze mną, umówmy się na niezobowiązujące spotkanie, razem przeanalizujemy Twoją sytuację, dobierzemy razem optymalne zabezpieczenie. Masz pytania – również dzwoń śmiało lub napisz do mnie. 
Jeżeli masz polisę – gratuluję! Wspaniale, że Jesteś przezorny – spotkajmy się bez zobowiązań, a ja sprawdzę, czy warunki w niej zawarte nadal są aktualne w Twojej sytuacji i czy na pewno Jesteś kompleksowo zabezpieczony. Rynek ubezpieczeń jest obecnie bardzo dynamiczny – szybko powstają nowe rozwiązania. Warto sprawdzić, czy za kwotę, którą obecnie płacisz, czeka na Ciebie korzystniejsza oferta. 
 

Marta Sawicka
Tel. 079 1001 6353
olm.sawicka@gmail.com

 

PS. Co się wydarzyło, gdy miałam 15 lat i byłam w 8 klasie szkoły podstawowej? 

 

Pewnego dnia wróciłam do domu ze szkoły i zdziwiłam się, że nikogo nie ma w domu. Tata od kilku tygodni chorował – był przeziębiony i spędzał czas w domu. To nie był jeszcze czas telefonów komórkowych, więc zajęłam się sobą oczekując, aż mama lub tata wrócą do domu. Pierwsza wróciła mama i powiedziała, że tata jest w szpitalu i jeżeli chcę, to mogę z nią do niego pojechać. Oczywiście pojechałyśmy, tata wyglądał w moich oczach całkiem ok. Gdy pojechałam do niego z mamą następnego dnia, wyglądał jak wrak człowieka. Dwa tygodnie później tata zmarł bez postawionej diagnozy w wieku 48 lat. Lekarze podejrzewali zapalenie płuc lub gruźlicę. Podczas sekcji zwłok okazało się, że to był nowotwór – międzybłoniak opłucnej, bardzo rzadki, atakujący osoby które w przeszłości miały styczność z azbestem. Tata w młodości pracował w bliskim kontakcie z azbestem, nie będąc świadomym zagrożenia. 

 

Od tamtego momentu całe życie zawaliło się mamie na głowę – podjęła się 2 etatów, aby utrzymać siebie i mnie. Przepracowywała się, aby móc związać koniec z końcem, a nie musiało tak być.